Blog, który prowadziłam przez ostatnie kilka lat postanowiłam zamknąć, przyszedł czas na rozwijanie własnej strony, podzielonej na portfolio i „dział podróżny”, i to własnie tutaj będzie można teraz podglądać zdjęcia z naszych wyjazdów. Trafią tu opowieści z bliskich i dalszych wypraw, będzie też dużo wspomnień z wyjazdów sprzed kilku lat.

Kwiecień 2018. Nasz pierwszy lot samolotem z dziewięciomiesięczną córką. Było lepiej niż się spodziewaliśmy, podróż do Rzymu przespała prawie całą na moich rękach, obudziła się tuż przed lądowaniem na Fiumicino. Musieliśmy trochę poczekać na wózek, bo okazało się, że nie wyjechał na taśmie. Czekał w zupełnie innym miejscu, razem z resztą bagaży o niestandardowych wymiarach. Jeśli chodzi o sam Rzym to mieliśmy szczęście, że przyjechaliśmy tam jako goście siostry mojego męża, która spędziła tam kilka miesięcy na Erasmusie i dobrze znała miasto. Udało nam się zobaczyć naprawdę dużo, bardzo pomagało nam nosidło i życzliwość Włochów wobec dzieci. Wybraliśmy się też nad morze, dzięki czemu mała podróżniczka zaliczyła pierwszą podróż pociągiem.
Lot powrotny mieliśmy z lotniska Ciampino, dojazd tam był na pewno bardziej męczący, tak jak i czas oczekiwania na lot. Mimo braku wykupionego priorytetu wejścia na pokład, pani zaprosiła nas razem z tymi podróżnymi. A nasza córka okazała się być jedną z niewielu osób w samolocie, której podobały się turbulencje ;)

  • Małgorzata Metryka

    Ależ cudownie móc powspominać Rzym dzięki Twojej relacji. Mieszkałam tam 1,5 roku i aż się łezka zakręciła w oku. Dziękuję <3