Bardzo ważną rzeczą w robieniu zdjęć jest odpowiedni klimat, który trzeba poczuć. Kiedy wybieramy się na plener ślubny w ruinach zamku i w pewnym momencie ze słonecznej pogody trafiamy w mgłę, w której widać cokolwiek w promieniu tylko kilku metrów, to z wczuciem się w klimat nie ma żadnego problemu :)

Na plener Ani i Alberta zaniosło nas aż do Zamku Krzyżtopór. Ostatni raz byłam tam we wczesnych latach podstawówki i wtedy już zrobił na mnie ogromne wrażenie. A teraz przekonałam się jeszcze, że to bardzo fotogeniczne miejsce. Tak samo jak Sandomierz, do którego zajechaliśmy przy okazji.