Na plener Kasi i Konrada wybraliśmy miejsce, które chciałam odwiedzić już dawno, czyli podlubelskie pole chmielu. Poza tym przecież moje panieńskie nazwisko zobowiązuje :) Nasza miejscówka okazała się nie tylko piękna, ale i bardzo fotogeniczna. Poza tym zdobyliśmy nowe życiowe doświadczenie: nie każdy właściciel pola biegnący w waszą stronę ma złe zamiary, czasem chce pomóc.

 

 

 

 

 

Świadkowie byli bardzo cierpliwi, ale ileż można, prawda?

Cytując A. Sapkowskiego: Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy.

Spędziliśmy też wieczór na Starym Mieście i pospacerowaliśmy po centrum. I aż szkoda było kończyć.

 

 

 

 

 

Myślę, że pani nie na co dzień ma takich ciekawych klientów.